12W dzisiejszych czasach ludziom żyje się coraz lepiej. Czy aby na pewno? Wraz ze wzrostem komfortu życia Polaków wzrastają podatki. Najpierw jednak warto zdefiniować sam termin podatek. Jest to przymusowe, bezzwrotne świadczenie pieniężne na rzecz państwa. Wyróżniamy kilka rodzajów podatku: bezpośrednie (dochodowe oraz majątkowe) i pośrednie (akcyza, VAT). Ogromne sumy pieniężnie są przekazywane do budżetu Państwa, zwłaszcza, że z roku na rok przybywa małych i średnich firm. Niestety tak zwana dziura budżetowa stale się powiększa, a dług państwowy nie jest regularnie spłacany. Jak pieniądze podatników są wykorzystywane? Zapewne wiele osób składając swoje deklaracje podatkowe zadaje sobie to pytanie. Instytucje pobierające od nas podatki zapewniają, że tak jest. W większości one przeznaczane na wypłacanie emerytur, pomoc socjalną, utrzymanie sił zbrojnych. Czy rzeczywiście tak jest? Obowiązek płacenia podatków narzuca nam Konstytucja, a wszelkie uchylanie się od ich płacenia grozi wyciągnięciem konsekwencji prawnych. Podatki odprowadzamy niemal ze wszystkiego, m.in. odliczane są od naszych pensji, wliczane w cenę kupowanych przez nas produktów czy usług. Różnią się one jedynie wysokością. I niemal z każdym rokiem ich wysokość rośnie. W roku 2010 wzrośnie podatek od produktów akcyzowych np. papierosów.. Przez podwyższenie podatków wzrosną również ceny użytkowania nieruchomości czy opłata klimatyczna. Rząd konieczność podniesienia podatków tłumaczy dziurą budżetową – tegoroczny deficyt wynosi aż 52,2 miliarda złotych. Jednakże czy aby na pewno nasze pieniądze idą na „szczytne cele państwowe”? Wspomnijmy, że pensja posła ze wszystkimi ulgami i dodatkami to około 12 tys. zł. Dodatki dla posłów pracujących w komisjach wynoszą 15–20 procent ich pensji, a jeśli poseł przegra następne wybory, wypłaca mu się odprawę w wysokości 29 tys. zł. Oprócz tego wliczmy finanse na prowadzenie biura poselskiego, noclegi czy podróże posła. Czy ministrowie i posłowie chcący obniżyć deficyt nie powinni zacząć od obniżenia swoich pensji?